opowieści dziwnej treści
dużo za dużo
Oj, źle się ostatnio dzieje. Złośliwy los płata figle, dostarcza nowych obowiązków, obarcza odpowiedzialnością. A ja wcale nie jestem superbohaterką.


by Kala | 2007-11-23 18:58:01 | skomentuj! (2)
Wklęsłe góry, ważne bzdury
Chcę żeby wszystko było inne: drzewa rosły do góry nogami, łodygi pachniały, a wodospady pryskały w chmury. Żeby śnieg był ciepły i można było leżeć na nim w sukience, gwiazdy były na wyciągnięcie ręki, na gęstym powietrzu można było siadać, z łez się cieszyć.

Żeby dobrze a nie źle
Żeby wielokropek nie przecinek
Żeby spontaniczność nie priorytet
Żeby Kala a nie ktoś tam
Żeby pewność
by Kala | 2007-10-21 19:14:07 | skomentuj! (0)
el plastico
Ot tak zamieszczam sobie zdjęcie swoje czy co tam to jest:




by Kala | 2007-10-19 16:16:25 | skomentuj! (0)
Akcja Motywacja
czyli w garści chilli i cytryna, do złej gry dobra mina:)

Znowu się zajmuję tym i owym, zgłębiam nowe kontynenty z krainy Wiedzy. Studia, hiszpański, powrót do jogi. Rozwijam się z kłębka i staję na nogi. Może się coś ruszy w intelektualnej głuszy.

Ludziku czytający to- złam prawo i raz dwa ukradniij z sieci tę piosenkę: Manhattan Transfer & Bobby McFerrin - Another Night In Tunisia. Nalegam. Tak mi się przyjemnie komponuje z myślami...:)

bless U
by Kala | 2007-10-09 15:09:42 | skomentuj! (4)
Starcze zdziecinnienie.Postępowe uwstecznienie.
Gdzie to świeże mięso ja się pytam?! Jakieś nowe romanse wśród ludu, niesforne wybryki czy gorące newsy? Nic z tych rzeczy. Pełna ogłada, samokontrola i 10 przykazań. Każdy ma cztery kółka zamiast dwóch nóg i wypija dwa piwa zamiast czterech win. Nikt nie śpiewa >baranka< ale za to są komórki z głośnikami. W przypadku pogrążenia się w bezdennej nudzie można przecież skoczyć do kina albo pojechać gdzieś za miasto. Aluminium smakuje zimnem i rdzą, przecież piwo pije się z butelki i co z tego, że za 35gr. Najczęściej to tak sobie siedzimy, prawimy o tym i owym, spędzamy czas. Jakoś się prowadzimy, nie grzeszymy, szanujemy się i staramy. Bo zawsze się o coś staramy- wyglądać, robić i osiągać. Fajnie jest.

Tylko czasem tak mi się nudzi, że nie wiedząc już totalnie co zrobić ze swą nędzną osobą, miotam się sflaczała po pokoju. Czuję się jak galareta, rozpływam się, topię i zostawiam za sobą pasmo lepkiego syfu. To właśnie wtedy zdarzy się usiąść przed monitorem, mrugnąć do znaczka LG i pisać co ślina na język przyniesie. Tak się wyżyć gustownie żeby nie mieć myśli psychopatki.

I tak jestem wygodna, leniwa i zepsuta. I nie chce mi się już śpiewać >baranka< . Nie mam zamiaru łazić po działkach bo są brudne i upaćkają mi buty. Nie będę palić fajek bo śmierdzą. Trzeba zacząć się uczyć bo bez tego ani rusz- takie czasy. Prosta kalkulacja, zimna jak stara dewotka.

Ale jak widzę tych wycackanych złotych chłopców i słodkie jak chałwa dziewczęta to drwię z nich i tak się wywyższam, że ledwie mogą dostrzec ich małe osóbki. Ależ niektórym poskąpiono uroku osobistego, wdzięku, inteligencji, smaku i stylu! Mają 15 lat, a już bije im z oczu cholerną Paris Hilton. Kumpel jeździ grubą furką, jest kasa na gadżety, jest Jack Daniels w barku taty i kluby gdzie wpuszczą w mini każdą, nawet jak wygląda na 12 lat. Ogniska, wspólne popijanie siarki pod gwiazdami, koncerty unurzane w błocie? Uszczupleni o plebejskie rozrywki młodocianych są jak blade figurki z origami. I nikt mi nie wmówi, że Komandos w pewnym wieku nie jest lepszy niż Uncle Jack...


by Kala | 2007-09-06 18:30:46 | skomentuj! (2)
Mieszkam w terarium.
Tak sobie myślę, że mam szczęście niebywałe. Żyję otoczona światem złym, okrutnym i podłym, a jednak nic z tego bezpośrednio mnie nie dotyczy. Media, książki i ludzie dostarczają mi informacji, więc jestem człowiekiem świadomym zła.
Wiem, że w Afryce są głodne dzieci, a granice na tamtejszych państw sztucznie wytyczono nie patrząc na tamtejszą kulturę plemienną co zaowocowało wojnami. Wiem, że w głebi Ukrainy panuje straszna bieda, że uroczystym obiadem są ziemniaki ze skwarkami, a na mięso nikogo nie stać. Wiem, że w Stanach ludzie do siebie strzelają, broń może mieć właściwie każdy i jest ona przyczyną zgonów nawet wśród dzieci. Wiem, że problem ten dotyczy też Szwajcarii. Wiem, że istnieją kraje skrajności takie jak Chiny czy Indie, którę borykają się z przeludnieniem, a szczycą prężnymi gospodarkami. Wiem, że w Rosji nie istnieje coś takiego jak wolność słowa, a za niektóre poglądy można zginąć. Wiem, że Iraku jest wojna ,a w sercach mieszkańców tego państwa rośnie nienawiść do ludzi zachodu, w tym nas. Wiem, że są miejsca na świecie, gdzie obrzeza się kobiety, gdzie sprzedaje się dzieci i nie szanuje się starców. Wiem, że nie wszędzie ma się szansę na zostanie starcem. Wiem,że są miejsca, w których narzuca się religię, zabija za przekonania, wypędza za słabość.
Wiem to wszystko. Wy to wiecie. Ale tak naprawdę dla nas wszystkich równie dobrze mogłaby być to fikcja literacka... Nie dotykamy tego koniuszkami własnych palców. Jest nam strasznie dobrze na tym świecie. Nie umniejszając naszym problemom- banda szczęściarzy to tylko przeczyta.
by Kala | 2007-08-27 21:26:11 | skomentuj! (0)
lipiec dwunasty
weź się...



czyny, miny, drwiny.

aplauz bandy błaznów.

20-ste urodziny. kpiny.

realizm i płatki śniadaniowe.

stużki śliny.



...w garść.
by Kala | 2007-07-12 13:36:18 | skomentuj! (0)
betonowe zoo
a wśród nas pomyleńcy i straceńcy. są tacy, których powinno się topić jako niemowlęta. zamiast mózgu jakaś mała fasolka się rozwija, którą podlewa się agresją, głupotą i bezmyślnością. a potem zwykły dobry człowiek pała chęcią zemsty i jakieś brzydkie obrazki przychodzą mu do głowy.

zezwierzęcenie kurwa mać.

bo jak kogoś w głowę kopać? jak dziewczynę pięścią bić?

taki piękny wczoraj wieczór był :]
by Kala | 2007-05-11 14:02:31 | skomentuj! (1)
"Innocent Voices" reż. Luis Mandoki
Lekko przeziębiona w pochmurny wieczór usiadłam z kubkiem herbaty, włączyłam Tv i znalazłam o dziwo perełkę:)

Zaskoczona byłam niezmiernie, bo raz, że o filmie nigdy nie słyszałam (a zdecydownie jestem kinomanką), a dwa, że telewizja rzadko kiedy ma do zaoferowania coś ambitnego (i to przed 22:)

"Głosy niewinności" to film opowiadający o losach małego chłopca żyjącego w Salwadorze podczas wojny domowej. Śliczny i niewinnie wyglądający dzieciak doświadcza tragedii, z którymi ledwie radzą sobie dorośli i codziennie stawia czoła wiszącej nad ukochanymi śmierci. Z jednej strony żyje jak każde małe dziecko- puszcza papierowe latawce, podkochuje się w koleżance i bawi z kolegami, jednak jego każdy dzień przepełniony jest strachem i walką o życie. Chociaż ma 11 lat jest >głową rodziny<, potrafi zarobić pieniądze, nosi na twarzy uśmiech i dba o rodzeństwo.

Oczywiście można powiedzieć, że tego typu filmów jest sporo i byłaby to prawda, gdyby nie to, że dzieło Mandoki dotyka znacznie szerszego problemu niż sam dramat wojny.
Nad bohaterem filmu wisi widmo 12-stu lat, które oznaczają wcielenie do armii i dzierżenie w rękach karabinu. Cały czas widzi żołnierzy porywających kobiety, strzelających do rodziny, dziurawiących jego dom jak sito i mordujących mu przyjaciół. Jedyne co czuje wobec munduru to strach.
Są jeszcze partyzanci, których również na codzień obserwuje, ale oni również noszą broń, strzelają... Maluch pewnie nie rozumie politycznych aspektów całej sytuacji a już musi opowiedzieć się za którąś ze stron, podjąć życiowe decyzje, znaleźć w sobie odwagę...

Najsmutniejsze we wszystkim jest to, że nie mamy do czynienia z filmem, którego scenariusz jest wyssany z palca.
Wojna domowa w Salwadorze trwała 12 lat, pochłonęła setki tysięcy istnień i pożarła niejedno dzieciństwo.
A do dziś dzieciom wręcza się broń, uczy je zabijania. Niby żyjemy w normalnym świecie? Owszem, jeśli nie wyglądamy za swój "cywilizowany" horyzont.
by Kala | 2007-05-07 22:23:24 | skomentuj! (0)
sweet home, sweet dreams, sweet harmony
Po kilku dniach pławienia się w błogim, majówkowym luksusie nadszedł czas na konfrontację z rzeczywistością. Samotne mentalne starcie z niedoskonałościami. Kawior i fontanna z czekolady jednak nie przyćmią mej miłości do twardego łóżka, sztywnych ręczników i śladów po paście do zębów na umywalce. Powietrze we własnych czterech ścianach i tak pachnie najlepiej.

Czując się jak jamochłon falujący na wietrze wody mam chęć zasnąć na jakimś dachu trzymając w ręce skórkę po arbuzie. Dziwnie wyrażona to chęć wejścia w świat tego co dalekie i lepkie od błogości. Wyrwać wszystkich z odrętwienia zadymionych knajp, odkryć coś nowego, niebanalnego. Ludzie, tępmy tę miejską codzienność opiewającą w wiele słów a mało czynów! Szlag mnie trafia jak sobie pomyslę, że życie tu przyćmiło nawet światło gwiazd. A wczoraj zachwyciłam się słowem. Kasjopeja. Idealny zlepek liter. Patrząc w niebo można zachwycić się nawet językiem.
Generalnie chodzi o to żeby nie porzucać wyobraźni, nie deptać po jej kolorowej niewinności. W innym wypadku ciało zgnije, mózg zaśnie, a na nogach wyskoczą żylaki.
Pobudka droga Kalo, drogie dzieci, panie i panowie. Żegnamy, witamy.
by Kala | 2007-05-05 15:29:06 | skomentuj! (4)
chyba piękniejszej nie ma:)
Stars shinin' bright above you
Night breezes seem to whisper "I love you"
Birds singin' in the sycamore trees
Dream a little dream of me

Say "nightie night" and kiss me
Just hold me tight and tell me you'll miss me
While I'm alone and blue as can be
Dream a little dream of me

Stars fading but I linger longer
Still craving your kiss
I'm longin' to linger together
Just sayin' this...

Sweet dreams til someone finds you
Sweet dreams that leave all worries behind you
But in your dreams whatever they be
Dream a little dream of me
by Kala | 2007-04-30 17:50:28 | skomentuj! (0)
nuda
nic się nie dzieje. nic. siedzę sobie. położę się. pomyślę. zamknę oczy. no nic się nie dzieje.

Wikipedia:
Nuda — negatywny stan emocjonalny, polegający na uczuciu wewnętrznej pustki i braku zainteresowania, zwykle spowodowany jednostajnością, niezmiennością otoczenia, brakiem bodźców, a czasami chorobą (np. lokomocyjną).

Nuda jest traktowana jako odmiana frustracji lub stresu. Czasami może doprowadzić do innych stanów emocjonalnych, jak np. agresji.
by Kala | 2007-03-31 19:28:27 | skomentuj! (1)
łoł łał
Muszę przyznać, że pan Blog już całkiem jest leciwy. Przyszła wiosna i czas chyba poodkurzać. Trochę życia wpuścić w ciemne zakamarki. Czuję zew jakiś. Chyba nastaje era mobilizacji.

yo
by Kala | 2007-03-31 14:07:50 | skomentuj! (0)
...tik...tak
Czuję się jak zielona wiśnia albo twarda śliwka. Stan przed.

Przedni?

Nie.

Zaplątana w labiryncie wolności i czasu co dźga wskazówkami i łechce minutami. Łaskocze pięty, muska usta długimi, siwymi włosami. Zabawy owe -łaskotki pychotki- zielone i twarde, niezdarne i gładkie. Włosy spróchniałe drapią skórę, gniją i pleśnią żal malują. Spętlona przeszłość z przyszłością w uścisku. Chyba w zegarku skończyły się baterie.



I tak wspaniale zielone firanki wydymaja się przez okiennice. Mieszają się z niebem, barwy uprawiaja miłośc. I spokój hula po pokoju. I cisza dudni. I dobrze tak.

Podłoga skrzypi, złuszcza z pięt naskórek. Pośladki ugniatają puch w poduszce. Zapadaja sie pod parkiet. Rzęsy milczą, usta mrugaja. Opuszki palcow bezwiednie pieszczą powietrze. Tańczą beztrosko... psssst.

Smukłe smutki odpełzły przez szczelinę pod drzwiami.
by Kala | 2007-02-11 20:37:37 | skomentuj! (3)
AL FA BET
A
Jak alfabet oczywiście, bo przecież o niego mi chodzi. Układ liter klarowny, zwięzły i powszechnie znany. Ot taki zlepek znaków graficznych ułożony w kolejności przez niewiadomo kogo. Że a na początku a, lecz zet już w oddali? Twórca sugerował się kształtami, dźwiękami, może własnymi gładkimi skojarzeniami. A lubił, a może zet chciał na końcu dla siebie zostawić. Każdy abecadło zna, każdy wie, że z pieca spadło, wiadomo przecież, że A to Ala, E to ekran, I z igłą się identyfikuje. Alfa i beta. Raz dwa.

B
Bardzo. Wspaniałe słowo, bardzo mocne, w znacznym stopniu grube, nader istotne, chętnie dodane. Bo bardzo można wszystko i zawsze. I to bardzo.

C
Cacko. Lubię się otaczać małymi gadżetami, cackami właśnie. Mam sporo pięknych i ciekawych, skrzętnie zbieranych i mentalnie nie porzuconych. Bibelotki moje kochane, klejnociki i drobiażczki. Bo breloczek z innej ery, albo plakat z kraju dalekiego mogą być niczym bajeczki.

D
Decyzje. Ciężko z nimi, plączą mi się cholernie pod nogami. Zaprzątają głowę, brudzą umysł, a jednak trzeba się z nimi przespać. Są paskudy coraz bardziej odważne.

E
Eurazja. Twór wielki, spojony, a wcale nie był taki potężny. I nauczka jest.

F
Fabuła. Ciężka sprawa, użeram się często, a mój mózg nie układa jak powinien. Swojej życiowej nie może pociągnąć, a chce inne brać w obroty. Obrabiać, tworzyć, mieszać, miksować i płodzić.

G
Gadulstwo. Słowotoki i paplaniny aż braknie mi śliny. A wtedy haust płynu i dalej katować ludzi. Staram się z tego wyrosnąć, ale mi nie idzie. Myślę, że nawet jakby mi obciąć język prawić i gawędzić nie przestanę.

H
Herbata, herbą zwana. Dziennie kilka kubków, z cytryną, sokiem, sama z rana. Do wszystkiego i jak najczęściej. Łona coś o tym wie.

I
Imprezy. Robię z Bresloudem, działam intensywnie. Marzy nam się robić jak najlepsze, może czasem ekstrawaganckie, na pewno niepowtarzalne, dalekie od banału, beztroskie. Impresja.

J
Jacek H. Znają go nieliczni, chociaż wcale się nie ukrywa. Wymaga tylko małej wycieczki do Amsterdamu, albo innego wolnego miasta.

K
Klemens, czyli Klimek. Od blisko 1,5 roku wypełnia mi czas. Jestem szczęśliwa póki nie skapituluje.

L
Lodospad. Ładnie brzmi, ładny widok zapewne.

Ł
Łój. Najbardziej obrzydliwe słowo dla mnie. To z rodziny wyrazów od >ferzeczy<.

M
Muza oczywiście. Łechce moje wnętrze. Mam jej dość sporo, może lubię posiadać. Słucham na okrągło, ciężko powiedzieć czego, a mówić wszystkiego to nieładnie jest mym zdaniem. Czasem dzięki temu puszczam ją to i ówdzie, krąży po małżowinach i buja wszystkich.

N
Nagość. Mało jej w życiu, jej brak tworzy ze zwierząt ludzi w pewnej mierze. Taka lekka, a ciąży człowiekom. Więcej obnażania, dusz jednak życzę światu.

O
Obijanie się. Towarzyszy mi odkąd tylko pamiętam. Wiąże się z nabijaniem sobie setek siniaków i okrzykami „kala, znowu?!”

P
Pulp Fiction. Najlepszy.

R
Rower. Czarna Mamba się zwie, służy mi dobrze, ale skrzypi nieznośnie. Jak przeliczyć na ludzkie lata, to charczy mi już jak jakaś osiemdziesiątka.

S
Sens. Zaczynam powoli sądzić, że warto dostrzegać go w swych działaniach. To smutne odkrycie, gdyż wiąże się ze zmianami. Ale jest jeszcze sporo lepszych rzeczy na es, więc nie ma co się smucić.

Ś
Świat. Duża kulka, kolorowa piłka. Warto ją obmacać z każdej strony i pozaglądać we wszystkie zakamarki i zacienione zagięcia.

T
Track 07 – właśnie leci… :]

U
Układ. Słowo hit, istny przebój w ostatnim czasie. Trendy, jazzy i funky. Jest wszędzie, czytasz to, a układ już chucha na twe plecy. Zeżre cię, zmieli i strawi. Tak coś słyszałam chyba.

W
Wrocław. Magiczny, czarujący i bliski memu sercu. Wszędzie dobrze, ale we Wro najlepiej. Kochany za światła, park pd., tłenti for sewen (życiowo i motoryzacyjnie), kilka knajp i moje własne kryjówki.


Y
Yyy…. Jest coś takiego, o Zjawisku prawi, ale nikt nic nie wie, więc o co chodzi?

Z
Zion Train. Bardzo lubię, bardzo chwalę.

Ż
Życie. Jedno. Oby kolorowe, zrelaksowane, żwawe, urodziwe, nastrojowe, idylliczne, olśniewające, satysfakcjonujące osobliwe, intrygujące i nietuzinkowe. Czego jeszcze chcieć?


by Kala | 2006-12-19 20:56:11 | skomentuj! (0)
Kala pod Prysznicem
Kala poszła się myć więc domyślne dodatkowe ja dopadło klawiaturę w sposób excentryczny i egocentryczny nie bacząc na absurd naruszania cudzej własności wspomnień i ewentualne zagrożenie skutkami ubocznymi owego zajścia. No ale skoro już piszę to coś konkretnego:

Prysznic czyli woda lecąca z sufitu na komórki dermy ciała oczyszczająca je magiczną mocą tego jedynego w swoim rodzaju płynu, tudzież cieczy, która jako lód, śnieg, płyn, para, chmura lub deszcz się objawia. A w tym zacnym przypadku jako płyn i para naraz dociera do nadwątlonych skrawków mózgu i poszarganych kawałków duszy, zchorowanych komórek ciała i delikatnych czółków samopoczucia, wpływa i czyści. Woda, woda, woda. Niby zwykłe H2O, niegazowana.

Ale nejlepsze dopiero ndchodzi. Ręcznikowanie. Strzępki froty z podręcznego ręcznika piścić będą całą wilgoć. I nie chodzi tu o doznania erotyczne ale o "relaksację z medytacją" jak głoszą plakaty z narysowanym chińskim znakiem równowagi tai-chi.

Ja, jako samiec, o niewielkim owłosieniu głowy, uwielbiam wycierać mózg po prysznicu. Przez skórę owszem, ale jednak.

A teraz jak to bywa nadchodzi czas na pointę. I wcale nie chodzi o to, że woda to panaceum. Lek na wszystek dolegliwości. Ani o to, że ręcznik. Ani, że dobrze jest czasem się umyć, choć wielu taka pointa mogłaby pomóc w stosunkach międzyludzkich.

Kala się myje. Co zresztą już nie jest prawdą bo zdążyła już wstać pójść na dół i wrócić. I krząta się wokół i nie wiem czy uda mi się pointę wyrysować. Miało być jakieś uogólnienie. W ogóle nie związane z wodą. Coś o prawach mężczyzn do korzystania z blogów ich kobiet, gdy te się myją? Nie, nie to banał. A może coś o wyciąganiu patetycznych wniosków z przyziemnych czynności. Może. Kurcze, wyleciało mi.
by Kala | 2006-12-09 13:30:04 | skomentuj! (0)
Jałowa nota o pięknym wiosennym dniu i ładnej pogodzie
No to tak. Jest poniedziałek, a ja żałuję, że nie sobota. Klimat niczym z polskiego filmu. Nastrój pierwsza klasa- za oknem szaro, na twarzy szaro po wczorajszym, a jeszcze do tego leci najbardziej przytłaczająca muza na świecie. Muze sprawdźcie sami. Siadam nietomna, klikam ledwo co, a tu bach!- reklama. Myślę sobie : zamykać się nei chce, popatrzymy, no cóż. A tu kurczaki. Same kurczaki, spadające kurczaki, latające kurczęta. I jeszcze każą martwe ptaki zabijać, strzelać do niech, śmierć uśmiercać. A potem Stefan radzi jak się bawić. I ta muza. Jakaś niby elo strona. pogrzebowe dźwięki z rzeźni. Gość bierze nóż, dzierży w dłoni broń, narzędzie, którym wykona nieczułą egzekucję. Patrzy w oczy kurczaka, który czuje lęk, chociaż nie ma uczuć.Pierze się stroszy. Qrczak nie wie dlaczego, kwacze, gdacze, pieje, a nie wieje. A gość nuci. Nuci to diabelstwo, hymn szatana. Ścieżka dźwiękowa z leniwego mordu, krwi preludium. Ot tak sobie- ciach, plask, kwik, gwizdanie. Ekstra zabawa.

Jest tylko mały szkopuł. Całą sprawa to przecież reklama. CZego? Żarcia, żarcia. Qrczaki martwiaki zachęcają do spożycia, konsumpcji swojej kurzej osoby. Weź widelec, łyżkę i zutylizuj swojego juz nieopierzonego przyjaciela. Ale najpierw postrzelaj. Hehe. Ale heca. Taka super zabawa.Tylko pamiętaj. Jest taki mały szkopuł- jesz smaczną zupkę (pychotka!) a tu nagle oko. Taaak- oko. Odsuń lepiej makaron i się przyjrzyj. Qrczak Cię widzi, kluski się śmieją. No nie wiem... postrzelaj sobie moze?

A ja nie jestem wegetarianką. Ja lubię mieso, krwiste, soczyste, pieczone, smażone, gotowane. Zwierzęta trzeba zabijać, zjadać i trawić. Ale jedzeniem się nie bawi, nie strzela się do panów qrczaków. Swoje przeszły, nie??

I piszę tak sobie nie bez powodu. Czuję się super. Uwielbiam klimat kacowo jesienno manelarski. Uroczy bezruch, grawitacja ściąga w dół policzki. Pamiętam, że wczoraj dawałam głośniej muzę.

Dobra, przyznam się- kac jeszcze nie zapukał, ale przeciez przyjdzie:)

Hops hops, za polską kinematografię i ubój kurczaków!


p.s. chodziło oczywiście o www.knorrnudle.pl Check it.
by Kala | 2006-11-20 10:21:40 | skomentuj! (3)
Ziew natury
Nic się nie dzieje. Głośna cisza i jasna ciemność. Spokój po szaleństwie, wieczór po ciężkim dniu. Piątek w samotności i spokoju- koktajl rozkoszy. Zaczynam sączyć soundtrack z The Rockers i bujać się na krześle. Czas na zrobienie niczego. Twórcza próżnia i dużo małego. Nic szczególnego. Muszę kończyć bo mi się nie spieszy.
by Kala | 2006-10-13 20:25:21 | skomentuj! (1)
Szmat czasu
Przez długi czas zastanawiałam się czy nie usunąć tego bloga. Być może niedługo to uczynię gdyż nie widzę sensu istnienia martwej stronki. Przed chwilą jednak coś mnie natchnęło (czyżby wytrwałość Lidy?) i postanowiłam napisać cokolwiek.

Nidługo kończą sie wakacje. Właściwie zostało mi ledwie kilka dni, poźniej pracuję do końca września, a następnie rozpoczynam studia. Wszystko co dobre... tak tak. Odnoszę wrażenie, że zaczyna się jakiś nowy rozdział w moim życiu, który może okazać się całkiem skomplikowany. Muszę znaleźć sobie koniecznie stałą pracę ponieważ noszę się z zamiarem wynajęcia mieszkania. Codziennie jeszcze mocniej się przekonuję, że czas opuścić swoje gniazdko i postawić na samodzielność. Studia też są dla mnie czymś nowym, ale moje nastawienie jest naprawdę pozytywne dzieki czemu cieszę się na samą myśl o nich. Nareszcie będę się uczyć tego co chcę:)

Zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieję ,że zmiany, które nastąpią wyjdą mi na lepsze.
by Kala | 2006-09-11 11:47:48 | skomentuj! (3)
Ściana płaczu
Źle, tragicznie, okropnie, NAJGORZEJ!
W piątek zaczął mi się nieprzyjemny kaszelek, który postanowiłam zabić Cholinexem i o nim zapomnieć. Poszłam tradycyjnie na Kult grający na Juvenaliach, a potem jeszcze poszalałam w mieście z Lidą i Malą. Następnego dnia obudziłam się z gorączką i okropnym kaszlem. Tak silnym, że zmusił mnie do opróżnienia żołądka. Cały weekend brałam antybiotyk i tonę pigułeczek, wygrzewałam się pod kołdrą, spałam więcej niż żyłam. No i poczułam się lepiej, gorączka zniknęła,etc. A tu dziś w nocy- heca! Od 23 do prawie 5 rano przewracałam się w gorączce, nie mogłam spać i zaczęło mnie boleć ucho. Oczywiście mam teraz jego zapalenie, ból rozsadza mi czaszkę i nie daje normalnie funkcjonować. Gorączka popnad 39 stopni, żołądek znów wywrócony. Pani doktor w szoku. Przecież jem mega super hiper antybiotyk, który już zaczął pomagać. O co chodzi? To chyba jakaś klątwa. W piątek mam cholerną maturę... Nie mam zielonego pojecia jak się na nią doczołgam, jak wyduszę z siebie słowo i powstrzymam odruch wymiotny. Trzymajcie kciuki za moje zdrowie bo tylko szczęście mi się przyda. Albo? Już za roook matuuura!
by Kala | 2006-05-15 17:13:30 | skomentuj! (0)
Jedna dłoń i wszystko jasne.
Uno. Strange Party udało się wybitnie:) Szaleństwo do późnych godzin, mnóstwo ludzi, pozytywne klimaty i plus $. Opłaciło się też o tyle,że mam opcje puszczania muzyczki na jakiejś imprezie, która będzie niebawem w Stre.

Due. O tym krótko bo nie ma sensu wracać myślami to takich przykrych spraw. Szkoła z głowy, XV LO idzie w niepamięć, temat zamknięty, hasta la vista, aloha.

Drei. Od niedawna mam wspaniały rower, w którym zakochałam się po uszy. Mogłabym dosiadać ślicznej kozy 24h na dobę:)

Cztery. Ostatnie dni płyną błogo, z ekipą tripujemy, odwiedzamy różne miejsca, spędzamy dziwnie czas (było nawet RPG) i szczerzymy nasze mordki do kuszącego słońca. Pięęęęknie:)

Finito. Życie jest piękne, nawet jak jest brzydkie ;)
by Kala | 2006-04-21 17:23:13 | skomentuj! (0)
ZAPRASZAM W SOBOTĘ




KLIKNIJ TU
by Kala | 2006-03-28 16:16:27 | skomentuj! (0)
Zima może spieprzać
Pierwsze promienie słońca napawają mnie nieposkromioną radością, optymizmem i chęcią życia. Wszystkie przedmaturalne kłopoty i zmartwienia wydają się teraz błahostkami, a pokonanie ich nic nie kosztującym kiwnięciem palcem. Ach, wiosna, wiosna....

Ta pozytywna substancja, która mnie wypełnia zacznie się niedługo przelewać. Oprócz pięknej pogody mamy weekend! Już dawno nie odczułam uroku tych dwóch króciutkich dni odpoczynku. Najpierw byłam długo chora, a potem pojechałam z drużyną ER do Warszawy. Wyjazd był niezły, choć cholernie męczący. Dawno nie tęskniłam tak za jedzeniem, spaniem, ciszą i kąpielą... Z drugiej strony nacieszyłam oczęta tańcami poplątańcami. Poza tym tak długo kapały na mnie słowa odnośne tańca, że cała teoria bboyingu powolli zaczęła we mnie wsiąkać:] No i muszę przyznać, ze nawet na takiej ateistce jak ja, Ata zrobił wrażenie:) Ciesz się Klim.

Jak już wspomniałam jest weekend. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem (a właściwie to z planem planu), to gdzieś dziś uderzę z moimi friendsami. Może nawet uda się wyprawa do Galowic, gdzie czeka na nas wolna chata. A nuż (widelec) się uda.

A w przyszłą sobotę zapraszam wszystkich do Strefy Zero na najlepszą bibę wszechczasów. Będzie dziwnie. Bądźcie dziwni.

STRANGE PARTY
01.04.06
STREFA ZERO

by Kala | 2006-03-24 16:14:35 | skomentuj! (2)

kubeł spamu zwany księgą gości



Linki:






















2007
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
2003
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


blog.pl